Recenzja filmu Ostatni rycerze (2015)

Film opowiada o rycerzach i ich kodeksie. W rolę głównego bohatera wcielił się Raiden (Clive Owen), który ma za zadanie pomścić śmierć swojego Pana Bartoka (Morgan Freeman). W filmie pokazana jest wartość honoru dla rycerza. Film jest raczej wyimaginowaną opowieścią, umieszczoną w średniowieczu. Jednak w filmie przeplatają się różne elementy kultur z pogranicza kodeksu samraja, zamków europy i braku historii Stanów Zjednoczonych. Trudno bowiem wyobrazić sobie miejsce gdzie rodom przewodzili czarnoskórzy (Bartog). Film jest taki jak jego produkcja (USA, Korea Południowa). To co trzeba przyznać filmowi to trzymanie widza w napięciu. Film ma kilka fajnych, scen które trzeba wyróźnić takich jak nieprzewidywalność akcji np. upadek głównego bohatera, gdzie widz nie wie co się może teraz stać, lub scena z mapą na plecach 🙂 Film jest dobrą produkcją, ale nie doszukujmy się w nim prawdy historycznej, w końcu jak wiadomo Ameryka zbyt dużo z tego okresu jej nie ma 😉

Moja ocena to 7/10 Ocena ✭✭✭✭✭✭✭✰✰✰

Zdecydowałem się wprowadzić skalę od 1-10 ze względu na możliwość uchwycenia różnic.