Zastosowanie technologii informacyjnych w szkołach..

Współczesna edukacja dotyczy nie tylko oświaty i szkolnictwa, ale każdej osoby zainteresowanej samorozwojem. Kto nie słyszał o idei lifelong learning? Bez ciągłej aktualizacji wiedzy i umiejętności człowiek szybko traci konkurencyjność na rynku pracy, a ponieważ dynamika zmian technologicznych w świecie stale przyspiesza, ostatecznie dotknąć go może nawet zjawisko wykluczenia cyfrowego (z pewnych powodów lubię to określenie :). Już jednak sam czasownik „uczyć się” z reguły kojarzy nam się negatywnie, a co dopiero rzeczownik „nauka”? Za czasów mojej młodości (czyli tak naprawdę jeszcze całkiem niedawno 🙂 oznaczało to długie godziny spędzone nad książkami, zakuwanie na pamięć setek wzorów, dat i definicji. Na studiach na szczęście było znacznie lepiej – zazwyczaj z przyjemnością czytamy o tym, co nas interesuje, natomiast przebrnięcie przez choćby jedną stronę jakichś niezrozumiałych formułek może dla odmiany zajmować cały wieczór… Okropność. Nie można oczekiwać od szkoły podstawowej i gimnazjum, że wszystkie nauczane w nich przedmioty będą pasjonować ucznia, ale rolą narzędzi edukacyjnych jest właśnie inspirowanie i zachęcanie do poszukiwania informacji na własną rękę – oraz wskazywanie, gdzie i w jaki sposób informacje te można znaleźć, a następnie przetworzyć w wiedzę.

Screenshot_2015-04-24-13-03-56

Żyjemy w epoce Web 2.0 – tutaj wszyscy możemy stać się twórcami internetowych zasobów, a nie być tylko pasywnymi mediobiorcami (wiem wiem, nie ma takiego słowa, ale żadne inne tu nie pasuje!). Z pewnością daleko nam jeszcze do cyfrowej demokracji, jednak użytkownicy środków masowego przekazu w ostatnich 10 latach zyskali ogromny wpływ na kształtowanie treści komunikatów. Przyczyniły się do tego technologie open source, media społecznościowe, marketing rekomendacji, międzynarodowa standaryzacja (czyli jednak są jakieś pożytki z globalizacji), upowszechnienie technologii mobilnych…można by wymieniać jeszcze wiele trendów. Niestety pewne obszary naszego życia zdają się funkcjonować w niezmienny sposób przeniesiony wprost z minionego wieku i z trudem przystosowują się cyfrowego świata. Mowa tu oczywiście o służbie zdrowia, ale także o szkolnictwie (ZUS tym razem pominę :). Główną przeszkodą, która uniemożliwia szkołom korzystanie z dobrodziejstw XXI wieku, są oczywiście finanse. Jednak oprócz pieniędzy brakuje również ludzi gotowych wdrażać innowacje w edukacji oraz pomysłów na kompleksowe reformy. Ministrowie edukacji zmieniają się często (na przestrzeni ostatnich 20 lat było ich 13), a wraz z nimi programy i inicjatywy, które mogłyby poprawić kondycję polskiej oświaty i uczynić proces zdobywania wiedzy nieco bardziej atrakcyjnym dla ucznia.

Screenshot_2015-04-25-13-48-22

Już w 2008 roku temu forsowany był projekt „Komputer dla ucznia”, w ramach którego uczniowie szkół podstawowych i gimnazjów mieli otrzymać na własność laptopy. Niestety rok później program wstrzymano, choć w międzyczasie wydano już środki na szkolenia nauczycieli (na pewno nie można powiedzieć, że były to środki zmarnowane). W 2011 roku podobną ideę reanimował w czasie kampanii wyborczej SLD. Nie bardzo wiadomo jednak, skąd w budżecie miało się znaleźć finansowanie na zakup sprzętu, czyli minimum miliard złotych. Znacznie mniej kosztować ma program „Cyfrowa szkoła”, realizowany z wykorzystaniem środków Unii Europejskiej. Już jednak jego oficjalna strona internetowa nie budzi zaufania – ostatni wpis w kategorii „Aktualności” pochodzi sprzed roku. Grafika przypomina strony internetowe z lat 90-tych XX wieku, odnośniki do portalu edukacyjnego TVP nie działają… Cyfryzacji chyba jednak nie powinno się wprowadzać odgórnie, tak jak nie da się efektywnie działać w warunkach gospodarki centralnie planowanej.
Dobrze, że taki program w ogóle powstał i jest w jakiejś mierze realizowany, jednak pojawił się z dużym opóźnieniem. Brak tam odniesień do użytkowania urządzeń mobilnych czy wsparcia naprawdę innowacyjnych projektów, jak wykorzystanie możliwości rozszerzonej rzeczywistości (AR), która potrafi nudną wycieczkę szkolną do galerii czy muzeum zamienić w pasjonującą interaktywną podróż. Program skupia się na rozwoju podstawowych kompetencji w dziedzinie wykorzystania technologii informacyjno-komunikacyjnych i pomija fakt, że dzięki internetowi możemy dziś w czasie rzeczywistym kontaktować się z osobami w każdym niemal zakątku świata (dzielenie się wiedzą). W nowoczesnej edukacji chodzi przede wszystkim o to, by rozwijać kompetencje miękkie uczniów, umiejętność współpracy i funkcjonowania w wielokulturowym środowisku, odchodząc od kryterium zdawalności i realizacji podstawy programowej jako podstawowych kryteriów oceny jakości placówki oświatowej.

Screenshot_2015-04-25-13-48-27

Ponad 10 lat temu pojawił się w Polsce pierwsze elektroniczne dzienniki ocen, które na początku postrzegane były jako zagrożenie – zarówno przez uczniów, rodziców, jak i nauczycieli. Ostatecznie jednak wszystkie te grupy zgodziły się, że e-dziennik usprawnia komunikację i poprawia organizację pracy w szkole. Dzisiaj powszechnie wykorzystywane są także interaktywne plany zajęć czy elektroniczne tablice. Chyba większość nauczycieli rozumie już, że „wykorzystanie technologii cyfrowych w edukacji” to nie tylko przygotowanie arcynudnej prezentacji w PowerPoincie, która potem służyć może do „realizacji podstawy” przez kilka lat…błędem byłoby zabronić uczniom korzystać z urządzeń mobilnych, skoro dzięki nim można lepiej poprowadzić wykład, oszczędzić czas na przygotowanie zajęć czy skuteczniej włączyć uczniów w lekcje. Dobrze przygotowany nauczyciel może pokazać podopiecznemu, jak dzięki nowoczesnym narzędziom zarządzać zadaniami i czasem, jak usprawnić proces uczenia się, lepiej zapamiętywać i gdzie szukać kluczowych informacji. Miejmy nadzieję, że dzięki Programom Operacyjnym Polska Cyfrowa i Wiedza-Edukacja-Rozwój w nowej perspektywie programowania funduszy europejskich zostaną dokonane inwestycje w kadrę nauczycielską i unowocześnienie szkolnictwa, które zwrócą się Polsce po latach, podnosząc poziom kompetencji cyfrowych społeczeństwa.

A przy okazji pamiętajmy, że choć postęp technologiczny jest nieodłącznym znakiem naszych czasów, to pozwala także realizować hasło: „Budując przyszłość, pamiętajmy o przeszłości”. Polska w dziedzinie digitalizacji zasobów kultury radzi sobie całkiem nieźle. Cyfrowa publikacja źródeł, wirtualne rekonstrukcje niezachowanych do dziś zabytków, archiwizacja przejawów kultury niematerialnej i wycieczki z wykorzystaniem technologii AR – możliwości te za kilka lat dostępne będą za pośrednictwem większości mobilnych urządzeń. Miejmy tylko nadzieję, że tym samym wybranie się na niedzielny spacer z rodziną nie zostanie zastąpione „wycieczką w wirtualną przeszłość” za pośrednictwem internetu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *